Jak to jest w tych psich parkach….
Mieszkamy z Rico w centrum Warszawy przy metrze i hałas dobiegający z ulicy bywa nieznośny. Widzę to po jego mowie ciała, że nie czuję się dobrze uszy położone nisko, rozbiegany wzrok, opuszczona kita. Jest mu dużo trudniej bo to wiejski piesek wrzucony do wielkiego, głośnego miasta. Walczę z lękami mojego przyjaciela na różne sposoby: chodzimy na pozytywne szkolenie , w domu organizuję mu zabawy: kong, piłka, masaże relaksacyjne ttouch, spokojna muzyka… Ćwiczymy sztuczki i po roku widzę znaczną poprawę, co więcej te zmiany dostrzegają też nasi psi kumple. Rico nie spędza już całych dni pod łóżkiem, kiedy ja piszę ten tekst on wygrzewa się u moich stóp, słodko pochrapując. Czasem coś mu się przyśni to przerywam pisanie, aby go uspokoić. Podobno na nocne psie koszmary pomaga dotyk właściciela, ja mam inny sposób podtykam pod nos kawałek kiełbasy. Wówczas Rico się nie budzi, natomiast na jego pysku momentalnie pojawia się psi uśmiech 😉
W ramach psiej terapi chodzę z Rico na długie spacery, wiem że do szczęścia potrzebuje czegoś więcej niż 10 minutowego na siku i do domu. Pies nie traktuje spaceru jak toalety, dla niego to okazja do „przeczytania wiadomości” to jego okno na świat. Psy mają świetny węch i wykorzystują swój genialny narząd do poruszania się w naszym obrazkowym świecie. Rozumiem to dlatego rano budzę się o godzinę wcześniej, aby pójść z nim do parku. Nie daleko domu mamy psi park, lubimy go rano odwiedzać bo tylko wtedy jest znośnie i pusto, dzięki temu możemy spokojnie poćwiczyć sztuczki, poskakać przez belki, pobawić się piłką ze sklepu apetete.pl ( nawiasem mówiąc wśród psiarzy piłka pyszczki robi furorę) . W psich parkach po południu jest za dużo psów. Takie publiczne miejsce mają to do siebie, że nie ma żadnej selekcji, przez co nie raz byliśmy z Rico świadkami prawdziwych walk psów, nie zawsze tak jest, ale bywa różnie, ale co się dziwić jak dla nie których psów taki park to jedyna rozrywka.
To smutne, ale właściciele którzy przychodzą w takie miejsca nie bawią się ze swoimi psami, ich aktywność i kontakt z pupilem kończy się na odpięciu smyczy i rzuceniu piłeczki, a i czasem jeszcze krzyczą coś w stylu; co się nie bawisz biegaj!!! Pies nie jest maszyną zaprogramowaną na zabawę, czasem po prostu mu się nie chce, innym razem towarzystwo jest nieodpowiednie. Trzeba to zrozumieć, zacznijmy obserwować zachowanie naszego przyjaciela. Podkulony ogon i uszy świadczą o strachu, szczerzenie zębów również, jeśli pies odwraca się w momencie kiedy drugie zwierzę chciałoby się przywitać to znak, że nie ma ochoty na nowe znajomość. Uszczęśliwianie na silę przynosi zawsze efekt odwrotny od zamierzonego. Dlatego jeśli zaobserwujemy powyższe symptomy, to warto ich posłuchać i zabrać psa z parku. Właśnie dlatego nie lubimy z Rico chodzić do takich miejsc, bo to żadna zabawa. Mój czworonóg jak wchodzi na plac pełen rozbrykanych, niekontrolowanych psiaków zaczyna się na mnie patrzeć wzrokiem mówiącym run Forest, run!!! Trener Rally-o mówi, że nasze psy podobnie jak dzieci bardzo szybko uczą się złych zachowań. Z tego powodu powinniśmy unikać kontaktów z ich toksycznymi kumplami, aby nie czerpały złych wzorców, które później bardzo ciężko jest wykorzenić….
DObranoc:_
Najciekawsze propozycje z naszego sklepu
